piątek, 4 grudnia 2015

Kiedy dopada mnie melancholia

... to wylewam nastrój na papier poprzez ostrze ołówka. I już mi weselej - ten gość smuci się za mnie.
Na oknie domu na wsi mamy takiego gipsowego aniołka o zatroskanej minie - mówię, że on martwi się za mnie! (To nie oznacza, że jestem zupełnie beztroska.)
Kiedy dzielimy się smutkiem czy zmartwieniem, to rozmienia się na drobne i maleje. Kiedy natomiast podzielimy się radością i uśmiechem, to zwielokrotnione rośnie i jeszcze bardziej nas cieszy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz